Mając świadomość tego, że mamy opanowaną technikę wspinaczkową i że jesteśmy wystarczająco sprawni fizycznie, żeby podołać wyzwaniu, dużo łatwiej o pewność siebie, więc w artykułach tym aspektem zajmiemy się na koniec. Nie oznacza to jednak, że możemy odpuścić pracę nad naszą głową aż do momentu posiadania nienagannej techniki i ciała jak maszyna – wręcz przeciwnie, świadomie lub nie, tę pracę zaczynamy już na samym początku naszej przygody ze wspinaniem.
Psycha – czyli co?
Oczywiście pierwsze skojarzenie z psychą to właśnie to, czy ktoś cyka się zrobić trudny ruch na górze ściany, czy nie, albo wyjść ponad wpinkę, gdy zacznie się już wspinać z dołem. Mimo że najbardziej widoczny, jest to tylko czubek góry lodowej. Poniżej tafli wody znajduje się cała masa rzeczy, za które w naszym treningu odpowiada głowa, i które będą wpływać na to, czy będziemy mieć progres we wspinaniu, czy nie.
Do tych mniej lub bardziej ukrytych można zaliczyć wspomniany w pierwszym artykule cel, bo to czy go przemyślimy i posiadamy czy nie, zdecydowanie zależy od głowy ;) Kolejne to umiejętność wizualizacji drogi, kontrola emocji, oddechu, wytrwałość w treningach (nawet w gorsze dni i w okresach kiedy pozornie nie widać efektów) i powiązana z tym motywacja do działania. Cała kwestia taktyki, sprawności operacji linowych, tego ile czasu treningu schodzi na pogaduchy – a więc jak wykorzystamy czas na trening i ile rzeczywiście będzie tego wspinania we wspinaniu. Wreszcie nasze przemyślenia, czyli na ile wspinamy się, trenujemy, jemy itd. bezrefleksyjnie, a na ile analizujemy i wyciągamy wnioski ze wszystkich doświadczeń, które pozwalają przekuć nawet rzekomą porażkę w cenną lekcję, a tym samym osiągnąć progres.
Jak widać, trochę tego jest. Nie będę rozpisywał wszystkiego dokładnie, bo nie taki jest tutaj mój cel – chcę przede wszystkim zwrócić uwagę na złożoność i istotność tego zagadnienia w kontekście osiągania postępów we wspinaniu. Na temat treningu mentalnego można napisać niejedną książkę, czy całą serię artykułów, co swoją drogą miało już miejsce w Polskim Internecie – bardzo polecam cykl „Zasady treningu” Łukasza Gruszczyńskiego opublikowany na portalu wspinanie.pl. Ja napiszę o trzech rzeczach, których spróbowanie może całkiem szybko przynieść owoce.
Czysta głowa
Trudno jest skupić się na wspinaniu i w pełni zaangażować w trudny ruch, kiedy na ścianie (i skalnej, i sztucznej) naszą uwagę zajmują przeróżne myśli, od sytuacji w pracy, przez świadomość bycia obserwowanym przez pozostałych bywalców, aż po dzielącą nas od wpinki lub ziemi wysokość, czy niepewność ruchu, który mamy wykonać. Tylko pełna koncentracja pozwoli nam wspinać się na miarę naszych możliwości i podejmować ryzyko, próbując przesunąć ich granicę. Poprawy naszego skupienia ciężko dokonać w czasie pokonywania drogi, tam będziemy raczej walczyć nad jego utrzymaniem, dlatego musimy to zrobić zanim zaczniemy się wspinać. W pierwszej kolejności warto poświęcić chwilę na oczyszczenie głowy przed rozpoczęciem treningu, na zostawienie za sobą nurtujących nas spraw, na wyrwanie z pędu codziennego życia i przygotowanie się na czekający nas wysiłek. Potem przychodzi czas na chwilę samemu ze sobą przed wstawką. Zamiast rwać się na ścianę, lepiej poświęcić kilkanaście sekund na zamknięcie oczu, skupienie się na swoim oddechu, wykorzystanie go do uspokojenia emocji lub pobudzenia ciała – w zależności od swojego aktualnego stanu i tego, czego wymaga od nas droga.
Wizualizacja
Moment przed dotknięciem chwytów to również czas na ćwiczenie wspinaczkowej wyobraźni. Osobom, którym prowadzę treningi sugeruję taką kolejność: poznać drogę, czyli w miarę możliwości zaobserwować wszystkie chwyty i stopnie, które do niej należą i które będzie można potencjalnie wykorzystać; opracować taktykę, plan na to w jaki sposób chcemy przejść całą drogę lub jej najtrudniejsze fragmenty; wreszcie zwizualizować swoje przejście, czyli wyobrazić sobie możliwie realistycznie każdy przechwyt, aż do zwieńczonego sukcesem sięgnięcia do topa – najlepiej nie tylko statycznie, a unosząc ręce, przenosząc ciężar z nogi na nogę, przybierając odpowiednią pozycję ciała do każdego wyobrażonego ruchu. Bezrefleksyjnie wchodząc na ścianę i wspinając się na żywioł, znacząco zmniejszamy swoje szanse na sukces i na poprawę tego co nie zagrało, jeśli pierwsze podejście nie będzie skuteczne. Natomiast poświęcając czas na analizę przed i po oddanej próbie, możemy wspinać się świadomie i zdecydowanie bardziej skutecznie.
Pamiętniczek
Na początku wspinania progres widoczny jest dosłownie z treningu na trening, łatwo utrzymać wysoką motywację i zaangażowanie. Z czasem jednak nasze postępy zwalniają i wchodzimy w etap długiej, żmudnej pracy, która przynosi zdecydowanie mniej widoczne efekty. Jeśli zapisujemy sobie nasze osiągnięcia i to jak przebiegały nasze treningi, to nie dość, że będziemy mogli je przeanalizować i odkryć co bardziej sprzyja naszemu rozwojowi, ale przede wszystkim łątwiej będzie nam w ogóle dostrzec progres. Być może tkwimy w przekonaniu, że nie osiągamy postępów, a tak naprawdę one są, tylko nie potrafimy ich dostrzec? Pamięć też bywa zawodna, a nasze wspomnienia często są wyolbrzymione lub w inny sposób zniekształcone. Im więcej informacji zanotujemy po każdym treningu, tym większym zasobem konkretów, na bazie których możemy ocenić swoje postępy, będziemy dysponować.
Słówko na koniec
Rozwój psychy to praca nad budowaniem pozytywnego wizerunku siebie, wiary we własne zdolności, pewności siebie, walka z niechcemisię i naszymi słabościami. Nie ogranicza się ona tylko do wspinania, to również praca nad naszymi codziennymi przyzwyczajeniami i sposobem funkcjonowania, często bardziej wymagająca niż sam trening. Jest to jednocześnie klamra, która spina pozostałe dwa aspekty trójpodziału progresu i może decydować o różnicy między dwoma wspinaczami o zbliżonych warunkach i umiejętnościach. Praca nad nią wymaga dużo samozaparcia i samodyscypliny, więc przystępując do niej warto wrócić do kwestii zasobów, którymi dysponujemy i które chcemy poświęcić, jasno stawiając przed sobą sprawę i uczciwie określając co i w jaki sposób chcemy osiągnąć.
Ten wpis zamyka cały wątek o tym, skąd bierze się progres we wspinaniu. Mam nadzieję, że udało mi się rzucić nowe światło na tematy, które poruszałem i przybliżyć nieco jak to wszystko działa i wpływa na siebie wzajemnie. Jeśli spodobały Ci się te treści i chcesz wspólnie popracować nad swoim trójpodziałem progresu, to zapraszam do współpracy. A niezależnie od tego, czy się zdecydujesz – powodzenia i do zobaczenia na ścianie! :)