Czasem dostaję pytania dlaczego nie ma progresu, albo co zrobić, żeby progres był szybszy, albo… Tu wstaw swoje wątpliwości. To jest pierwszy krótki wpis, który zbiera do kupy całą koncepcję progresu we wspinaniu, kolejne trzy będą jego uzupełnieniem. Enjoy!
Trójpodział progresu
Jeśli poszukacie w Internetach to bez problemu znajdziecie trójkątny diagram z hasłami na wierzchołkach lub logo mercedesa, w którego każdym polu wpisane są odpowiednio: siła, technika i psycha. O ile jest pokusa szukać jakiejś drogi na skróty, znalezienia super patentu, czy nowego rozwiązania, o tyle tak naprawdę nie ma co kombinować, bo ten trójpodział najzwyczajniej w świecie się sprawdza :) Omne trinum perfectum.
O co chodzi? Ano o to, że nasz wspinaczkowy sukces, tak krótko jak i długoterminowy, zależy na równi od wspomnianych trzech elementów. Jasne, na poziomie Adama Ondry, Janji Garnbret, Tomasza Szarmy, czy wszystkich innych wybryków natury zaczyna dominować psycha, bo najzwyczajniej w świecie w pozostałych aspektach osiągnęli już większość tego co dało się osiągnąć (a część pewnie nawet i więcej – zazwyczaj ludzie nie mogą robić z kolanami takich rzeczy jak Ondra). Ale dopóki nie wstawiamy się co najmniej w 9a, każdy z tych trzech aspektów będzie dla nas tak samo ważny i, jeśli znajdują się obecnie na równym poziomie, tak samo mocno będzie procentować wykonana nad jego poprawą praca.
Najsłabsze ogniwo
W kolejnych wpisach opiszę każdy z nich bardziej szczegółowo, zanim jednak do tego dojdziemy, przyda się jeszcze trochę dodatkowych informacji. Po pierwsze, teoria najsłabszego ogniwa – łańcuch jest tak silny, jak jego najsłabsze ogniwo. Będzie to tyczyło się tak dużych rzeczy (więc jeśli psycha leży, to nie wiadomo jaka siła, czy technika i tak nie pomogą), jak i bardziej szczegółowych (jeśli nie umiemy w skrętki, to co nam po dopracowanych do perfekcji piętkach). Oczywiście do pewnego stopnia można kompensować swoje braki, ale prędzej czy później trafimy na problem, którego nie będziemy mogli przeskoczyć i w 90% przypadków powodem będzie nie to, że nasz najmocniejszy punkt jest jeszcze niedoskonały, tylko to, że ten najsłabszy ciągnie nas w dół.
Konsekwencja
Po drugie, regularność i konsekwencja. Niezależnie nad którym aspektem będziemy pracować, robiąc to z doskoku i bez systematyczności nie osiągniemy takiego progresu, jaki moglibyśmy osiągnąć. I jeszcze nie dotykamy tu kwestii czasu, na razie chodzi mi konkretnie o to czy płyniemy z treningiem i robimy go jak wyjdzie tak wyjdzie, czy pilnujemy, by konsekwentnie realizować plan i, choćby gały srały, pojawiamy się na ścianie i łoimy ile Bozia przykazała.
Zasoby
Wreszcie po trzecie, wszystkie zasoby, którymi dysponujemy i które jesteśmy gotowi poświęcić, w tym wspomniany w poprzednim akapicie czas. Jedna osoba może pozwolić sobie na wspin cztery razy w tygodniu, inna dwa, a jeszcze inna jak da radę raz pojawić się na ścianie, to już będzie sukces. Do tego dochodzą kwestie finansowe, zdrowotne, uwarunkowania fizyczne i co tam jeszcze. Nie twierdzę, że jeśli nie będziecie ładować po cztery treningi w tygodniu, to nigdy nie ruszycie z miejsca, ale jednak jeśli będziecie mogli, i przede wszystkim chcieli, sobie na to pozwolić to siłą rzeczy progres będzie szybszy. Krótko mówiąc, trzeba mierzyć siły na zamiary, a tak naprawdę zamiary na siły – ustalić samemu ze sobą co chcielibyśmy osiągnąć i ile chcemy dla tego poświęcić.
Cel
Zbliżając się do brzegu, jeszcze dwa słowa o celu. Musi być. I pozostałe słowa, bo nie oszukujmy się – nie umiem na dwóch skończyć. Jeśli nie ma sprecyzowanego celu naszego działania, to nie możemy określić czy się do niego zbliżamy, a tym samym czy robimy progres. Nie możemy określić jaka jest droga do tego celu, nad czym musimy pracować, żeby go osiągnąć, i tak dalej. We wspinaczce najprostsza opcja to wybranie sobie jednej konkretnej drogi w skałach i trenowanie właśnie pod nią, natomiast zasada ta tyczy się wszystkiego. Czy zależy nam na schudnięciu, czy na zrobieniu masy, czy siły, czy poprawieniu psychy, czy zdaniu matury, czy ogarnięciu lepszej pracy, czy czegokolwiek innego – im bardziej sprecyzowany, wymierny i mierzalny będzie cel, tym lepiej. I błagam, nie skupiajcie się tylko na cyfrze, bo to zdecydowanie nie jest konkret.
Słówko na koniec
Mamy podstawy, więc możemy powoli myśleć o przejściu do konkretów. Każdy aspekt naszego trójpodziału progresu będzie opisany w osobnym wpisie i pojawiał się będzie tydzień po tygodniu – a w oczekiwaniu na dalszy ciąg obczajcie jaką mam totalnie super stronę! ;)